Przedwczoraj ktoś uświadomił mi jaka to jestem nudna, jak bardzo marnuję swój wolny czas... Wczoraj próbowałam się uczyć, jednak zrobiłam coś (wg mnie) bardziej pożytecznego. Natomiast dziś, inna osoba, uświadomiła mi, że znajomości na odległość są do duszy. Mimo, że nikt tego głośno nie powiedział, tak czuję.
Czy warto ciągnąć znajomość, w której nie można ot tak sobie, wpaść do kogoś z butelką taniego wina, wyciągnąć na spacer, po prostu, najzwyczajniej w świecie pogadać? Internet i kamerka to dla mnie mało... za mało.
Ja potrzebuję relacji face to face, dopiero wtedy czuję się dobrze.
Z drugiej zaś strony zastanawiam się, czy warto przenosić tę znajomość na inny tor? Co będzie, jeśli za bardzo się polubimy? Albo, jeśli wręcz przeciwnie, nie przypadniemy sobie do gustu?
Bez przerwy zadaję sobie jakieś pytania, na które nie znam odpowiedzi.
Męczy mnie to... a jest to tylko kilka zdań wypisanych, reszta kłębi się w mej łepetynie i pewnie nic z nimi nie zrobię, znając życie.
Boże, dlaczego tak mi źle we własnym ciele?!
Detox. Zrobię sobie kilkudniowy (min. 2 dniowy) detox. Od gg, od smsów, od niego.
Chyba, że zadzwoni, wtedy odbiorę. Ale...szczerze w to wątpię.
środa, 7 września 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)