piątek, 24 lipca 2009

"...i choć przez wielu jest kochana, to przez życie idzie sama..."

Czuję się dennie.. Cholernie dennie - to chyba bardziej opisuje mój stan w ty momencie.
Siedzę i zastanawiam się, co ja tu robię, po co żyję, dlaczego staram się obracać w nieodpowiednim dla siebie towarzystwie? Ciężko mi to wszystko zrozumieć, jeszcze ciężej przejść przez to bez emocji i uczuć, które ostatnio znów się nasilają. Nie chcę czuć już niczego!

Może teraz troszeczkę o czymś innym.
Wczorajszy dzień okazał się dla mnie niezwykłym. Spotkałam osobę, której w ogóle nie spodziewałam się spotkać i nawet nie wyobrażałam sobie, że komukolwiek będę w stanie tak pomóc... Wczoraj poczułam, że jestem potrzebna. Nic wielkiego nie zrobiłam, po prostu byłam, wysłuchałam, wyraziłam własne zdanie, powspominaliśmy TYCH ważnych, zapaliliśmy światełko na cmentarzu, posłuchaliśmy muzyki. Po prostu pogadaliśmy. Po raz pierwszy w życiu, ale jakie to było niezwykłe. Siedziałam z praktycznie obcym facetem w samochodzie, a czułam się, jakbym go znała od zawsze.
Nazwał mnie swoją siostrą - to tak wiele dla mnie znaczy. On zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że mojego Braciszka nigdy mi nie zastąpi, (ponieważ TAKICH LUDZI nie da się nawet naśladować, można brać z nich przykład, uczyć się od nich, nic poza tym) mimo to cieszę się, że mogę być jego siostrą. To właśnie on uświadomił mi, jak bardzo ważni są dla nas najbliżsi... Spytał, kiedy ostatni raz powiedziałam rodzicom, że ich kocham? To straszne, ale nie pamiętam takiej sytuacji, chyba nigdy. Czas to zmienić. Obiecałam mu, że to zrobię, jednak na razie brakuje mi odwagi. Wiem, głupota - jednak tak właśnie czuję. Boję się, mimo, że nie powinnam...
Chciałabym, żeby wszystko poukładało się w tej Anglii, żeby Monika zrozumiała, nie odrzucała miłości. By można wszystko od nowa zbudować... przede wszystkim zaufanie.

Poprosił o pomoc i pojawiłam się ja. Niesamowite.


Mamo, Tato, kocham Was!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz