Ostatni czas był pełen pozytywnych emocji i rozczarowań zarazem. I to nie z powodu moich zmiennych nastrojów, ponieważ takowych nie posiadam. W ciągu jednego dnia zaczęło się moje macierzyństwo pewnej młodej damy, dowiedziałam się też, że wylatuję na wakacje, po czym jeszcze tego samego dnia okazało się, że jednak z lotu nici. Humor miałam delikatnie mówiąc zjebany. Chyba nie ma się co dziwić.
Wracając do macierzyństwa... chyba nikt, nigdy tak szybko jak ja, nie został matką :) Dowiedzieć się o tym kilka godzin przed...? Oczywiście zgodziłam się, czego nie żałuję.
Dzięki temu mojemu 'nielotowi', mogę zrealizować plany na nadchodzący lipiec. Pojadę gdzie chciałam, a nawet tam, gdzie nie planowałam, co nie znaczy, że nie chciałam ;) Zrobię to, na co będę miała ochotę i w końcu mam czas na rysunek i malowanie. Z tego cieszę się niemniej niż z pozostałych rzeczy.
Telefon oczywiście milczy... Właśnie teraz, kiedy tak bardzo chciałabym, by zadzwonił. Właśnie teraz... Gdy tak bardzo tego potrzebuję. Jednak na to nie mam już wpływu. Ktoś tak chciał, niech więc tak będzie. Kiedyś to zrozumiem, kiedyś... ale jeszcze nie teraz.
aaa i image zmieniłam :) nadal jestem ruda, ale trochę krótsza!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz